Wymarzone i spełnione

Marcin

\"\"

Zacząłem gotować, kiedy żona urodziła bliźniaczki. I nagle okazało się, że to jest to! Żałowałem, że skończyłem socjologię, a nie technikum gastronomiczne. Podobno mam wyjątkowo wrażliwe kubki smakowe i specjalny „zmysł kompozycji”. Zacząłem marzyć o własnej knajpce - najlepiej z tradycyjną kuchnią polską spod znaku slow food. Opracowałem nawet drobiazgowe menu: w każdym tygodniu potrawy z innego regionu. Wydawało mi się to nierealne, głównie ze względów finansowych, ale porozmawiałem z kolegą, który nie został na uczelni, jak ja, tylko założył firmę i nieźle sobie radzi. Podsunął mi, że miałbym szansę na dotację z UE, powinienem tylko napisać projekt i znaleźć wspólnika, który ma doświadczenie w tej branży. Zacząłem pytać wśród znajomych i pisać projekt, dałem nawet ogłoszenie do gazety. No i znalazłem właściwego człowieka! Mamy już zarejestrowaną firmę, lokal, część wyposażenia i projekt aranżacji, menu, nazwę, kalkulacje finansowe - i wszystkie papiery o dotację złożone, gdzie trzeba. Namęczyliśmy się strasznie, ale przekonałem się, że przez polskie urzędy można przejść. No i że nigdy nie jest za późno na zrobienie czegoś dla siebie...Od nowego semestru rzucam uczelnię i startujemy!

Komentarze

 
katte 2009-03-10 23:01:57
nie pozucaj studiow... a do knajpki wpadne i to z cała rodzinka moze w ten sposob jakos pomoge ;)
ezra 2009-03-06 12:18:45
Great:) Trzymam kciuki ^^
Pina86 2009-03-05 14:15:23
Cudownie że odkryłeś swoją pasję ,trzymam kciuki :)
victorio 2009-03-05 11:58:36
Życzę Ci jak najlepiej i powiem, że popieram- też miałem podobne marzenie. Zastanów się tylko czy koniecznie musisz rzucić studia.
Marcelina 2009-03-01 10:04:26
To kiedy i gdzie można zjeść coś samcznego w Twojej małej gastronomi? ;-)

Ostatnio dołączyli do serwisu