-
czarnapantera
Mistrz marzeń - Instruktor tańca.To moja praca i pasja.......
- Opis marzenia
-
Marzę aby nauczyć się stepować ,chcę póżniej nauczyć tańca ze stepem moich małych tancerzy z dziecięcego zespołu tanecznego który prowadzę.Mieszkamy w małym mieście i nigdzie w okolicy nie ma takich szkoleń ,Mam już w głowie choreografię i wyobrażam sobie z jaką pasją dzieciaki wystukują rytm ,ubrane w białe fraczki ,meloniki a w rączce laseczki.Spełniając moje marzenie spełnię lawinowo marzenia kilkudziesieciorga dzieci z mojego zespołu.CHCĘ TAŃCZYĆ JAK FRED ASTAIRE.......CZY TO SIĘ UDA ?.........................TRZYMAJCIE KCIUKI !.... Jak wygląda moje marzenie w białych fraczkach opisałam w skrócie powyżej,a teraz pozwolę sobie dokonac autoprezentacji dla potencialnego czytelnika,któremu zechce się poświęcic trochę więcej swojego czasu dla mojej skromnej osoby. Moje marzenie to kolejny''step'' ku realizacji samej siebie.Od najmłodszych lat stawiałam krok za krokiem ,idąc w kierunku moich marzeń, z których wiele się spełniło.Jednym z pierwszych było marzenie, żeby mama zapisała mnię na rytmikę do Domu Kultury .Tak wówczas nazywały się zajęcia taneczne.Miałam wtedy 7 lat.Moja mama ,która sama brała udział we wszystkich przedstwaieniach w swojej szkolei tańczyła w dwóch zespołach jednocześnie nie dała się długo prosic.Rozpoczęłam naukę pod okiem ŚP. Pani Emili, wychowanicy lwowskiej szkoły baletowej.Zajęcia obejmowały cwiczenia z rytmiki,podstawy tańca klasycznego czyli baletu ,a także inne formy taneczne.Lata powoli mijały [wtedy to jeszcze powoli he,he,bo dzisiaj to już galopują ] a ja bawiłam się w taniec.I przyszedł kryzys.Nie chciałam już chodzic,zaczęłam wymyślac różne powody w domu aby nie iśc na zajecia..A przyczyna leżała w tym że w wielu 12-13 lat wyrosłam za wysoka i poprostu nie było dla mnie partnera.Moje niższe koleżanki błyszczały na scenie ,tańczyły solówki a ja tylko tańce dziewczęce.Przy każdym rówieśniku wyglądałam jak jego mama.Dzieki usilnym namowom rodziców,ze szkoda tylu lat pracy,że kiedyś pójdę do zespołu pieśni i tańca ,przemęczyłam jeszcze rok. W końcu przyszedł ten dzień który zaważył na moim życiu.Pamiętam ,że nie chciałam iśc na próbę,ale mama mi kazała.Właśnie wtedy przyszedł do nas na zajecia choreograf rodzimego zespołu piesni i tańca.Potrzebował zasilic skład zespołu o nowych adeptów.Wybrał nas 7 dziewczyn,spełniających jego kryteria pod względem przygotowania tanecznego i wzrostu.Mój kompleks stał sie atrybutem.Mama już nie musiała mnie namawiac.Rozpoczęła sie niekończąca ,najpiękniejsza ,najszczęśliwsza przygoda z tańcem.Zespół wymagał pełnego zaangażowania,pochłaniał kilkanaście godzin w tygodniu,rządał karności i dyscypliny.Wzamian oferował dziesiątki koncertów w całym kraju i nagradzał wyjazdami na tournee zagraniczne.Trzeba dodac ze były to czasy zelaznej kurtyny.Zwiedziłam Stany Zjednoczone ,Kanadę i sporą częśc Europy.Jednak czekała na mnie jeszcze jedna niespodzianka.Pewnego jesiennego wieczoru obiawił się na próbie chłopak,który wrócił do zespołu po odbyciu służby wojskowej w Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego.To był własnie ten.Ślub w szpalerze chłopaków w strojach z okresu Księstwa Warszawskiego i cały zespół na weselu.W tym czasie ,zdobyłam wykształcenie i tytół instruktor-choreograf ,specjalizacja taniec ludowy.Od razu otrzymałam propozycję pracy w naszym Domu Kultury z dziecięcymi i młodziezowymi zespołami tanecznymi.Wtedy zaczęłam bawic się tańcem .Prowadziłam zajęcia na górnej sali , a zaraz po nich schodziłam na dolną baletowa na swoją próbę.Aby urozmaicic zajęcia zrobiłam mnóstwo kursów i szkoleń z innych form tanecznych.Dzisiaj mamy w repertuarze tańce towarzyskie,ludowe,wspłóczesne ,hip-hop,układy z elementami tańca klasycznego i akrobatyki.Zajęcia mają charakter ogólnego rozwoju poprzez taniec i ruch.W tym roku minęło 20 lat mojej pracy zawodowej.Od trzech lat prowadzę również dwie klasy taneczne w szkole podstawowej,będące również pod potronatem naszego Domu Kultury.To zupełna nowośc w naszym regionie. Działamy na zasadach na jakich pracują klasy pływackie.Tańce są zajęciami dodatkowymi ale obowiązkowymi. Oczywiście rodzice na własne życzenie deklarują ,że chcą,odbywa się przesłuchanie i tworzymy jedną klasę .Jak widac,życie stawia coraz większe wymagania i trzeba iśc do przodu aby się nie cofac.Dlatego ciągle się dokształcam ,jeżdżę na przeglądy ,skupuję książki i płyty,bo coraz nowsze trędy i style w tańcu pojawiają się na scenach i w telewizji.Gdzieś po drodze tych moich spełnionych marzeń było jedno które czekało wiele lat na realizację.Chciałam zabra moje tańczące gwiazdki na tournee zagraniczne,gdyż ktoś kiedyś spełnił takie moje marzenie.Nie opiszę ile kosztowało mnie to zachodu ,starań i przezwyciężenia ludzkiej złej woli .Zorganizowałam 10-cio dniowe tournee artystyczne po krajach Beneluxu z wycieczkami do sasiednich stolic.Wyjazdy odbyły się w 2005 i 2007 roku.Wczasie jednego wyjazdu zawiozłam dzieci do 5 stolic europejskich.Byliśmy we Wiedniu Bratysławie,Luxemburgu,Bruxeli i A msterdamie.Tak spełniając marzenia swoje spełniam i marzonka moich tańczacych dzieciaków.PS. policzyłam w sumie mam ich w tym roku 131 osób,w tym moją córkę ,która już chce zosta instruktorem.To dla nich chcę nauczy się stepowac!
- Galeria
-








